Za mną Tłusty Czwartek, który minął niespodziewanie dobrze, gdyż w pracy cała fura pączków (jeden nawet miał oczka i uśmiechał się do mnie, ale dałam radę i go nie zjadłam!) a skusiłam się tylko na Jednego i małą połóweczkę drugiego.. byłam twarda! ale dziś jestem z siebie dumna, że dałam radę i nie skusiłam się na więcej :)
Oczywiście ZAWSZE ale to ZAWSZE jak jestem na diecie to musi się coś dziać, jakieś imprezy i takie tam inne.. np. owtarcie drugiej restauracji i konieczna próba nowych dań! Zjadłam tyle tego wszystkiego... źle się czułam, a było już tak dobrze, już nie miałam rewolucji żołądkowych i znowu się zaczęło, znowu muszę doprowadzić trawienie do porządku. Będzie dobrze!
Po spacerku przyszła pora na parę wieczornych ćwiczeń na jędrne pośladki :-)
Zaczynamy od rozgrzewki:
trucht
sprint
pajacyki
***Tak jak już wspominałam, korzystam z rad Ewy Chodakowskiej :)
WIĘCEJ RUCHU! ZDROWSZE JEDZONKO! LEPSZE SAMOPOCZUCIE!





