„Góry pozwalają
doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują
charakter, a kontakt z przyrodą daje pogodę ducha.”
Jesienią 2014 ponownie wybraliśmy się w Tatry! Tym razem wszystko miałam zaplanowane od pierwszego do ostatniego dnia :) ale jak wiadomo, jeżeli sie coś zaplanuje to zazwyczaj coś staje na przeszkodzie aby planów w pełni nie zrealizować ;) W planach był spływ Dunajcem, Dolina Pięciu Stawów oraz wejście na Kasprowy :)
Pierwszy dzień to jak zawsze Gubałówka na rozruszanie kości i pyszna szarlotka z lodami i kawą w jednej z restauracji! :)
Drugiego dnia wybraliśmy się na spływ Dunajcem. Było uroczo, płynęliśmy do Szczawnicy gdzie zjedliśmy pyszny obiad i droga powrotna okazała się dość długa :D szliśmy szlakiem ze Szczawnicy w kierunku naszego samochodu, czyli w kierunku z którego zaczęliśmy spływ, jakieś 15 - 18 km ;) idealne żeby spalić obfity obiad ;) po drodze oczywiście zaskoczył nas deszcz :) dobrze, że szlak jest zadrzewiony ;)
Zobaczyłam Trzy Korony i już wiedziałam, że w najbliższym czasie tam wejdziemy! :)
Kolejny dzień to odpoczynek przed Doliną Pięciu Stawów. Spacer to Krupówkach, obiad, piwko, jednym słowem całkowite lenistwo, błogostan :)
Z samego rana, zaraz po śniadaniu wybraliśmy sięw miejsce o którym myślałam już od dłuższego czasu! Zastanawiałam się jak tam jest, jaki jest szlak, czy będzie ciężko dojść? I ku mojemu zaskoczeniu początek szlaku był zaskakująco prosty, piękny , najpierw asfalt, później wkraczamy w las. Pięknie!
Po drodze przepiękne widoki! Cięższe wejście tylko pod sam koniec przy wodospadzie, który notabene jest przepiękny, magiczny!
W schronisku musieliśmy się posilić czymś gorącym bo zrobiło się chłodnawo.
Kolejny dzień mieliśmy przeznaczyć żeby wejść na Kasprowy jednakże moje nogi odmówiły posłuszeństwa, więc skończyło się w małej knajpce pod szlakiem na Kasprowy ;)
Wyjazd uważam za bardzo udany :) 2 zadanie z 3 zaliczone! Kasprowy innym razem tam i tak jest za dużo turystów ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz